Podział punktów po comebacku

Przerwa w rozgrywkach lekko wybiła ze zwycięskiego rytmu. FC Kartuzy zremisował w Bojanie z miejscowym Dragonem 3:3. Derby Kaszub, które od samego początku nie układały się po myśli przyjezdnych, zakończyły się ostatecznie efektownym powrotem z 0:3 na 3:3. Kartuzianie wciąż nie dali się pokonać w lidze w bieżącym roku.

Trener Hoffmann delegował następującą wyjściową piątkę: Ochal, Hinca, Kreft, Groth, Kordyl. Wsparciem z ławki byli tym razem między innymi Wróbel, M. Papina czy Ustowski. Od pierwszego gwizdka zarysowała się wyraźna przewaga Futsal Clubu.

Najpierw Wróbel samym obrotem z piłką minął rywala i znalazł się w dogodnej sytuacji. Jego podcinka trafiła w wystawioną rękę Dariusza Grubby. Doświadczony bramkarz rywali miał w pierwszej części znacznie więcej pracy, ale wywiązywał się z niej bez zarzutu. W 8 minucie sparował na słupek strzał Grotha.

Pierwsza dogodna okazja dla Bojana wynikała z błędu M. Papiny, który zbyt lekko odegrał piłkę na własną połowę. Prezent przyjął Gracjan Szutenberg, lecz po chwili zbyt mocno wypuścił sobie futsalówkę i Ochal zdążył z interwencją. W 13 minucie Kartuzy miały już mniej szczęścia. Długie podanie Marka Widzickiego przepuścił Hinca. Tuż przed bramką odnalazł się Kacper Ickiewicz i z bliskiej odległości uderzył między nogami bezradnego bramkarza gości, strzelając swoją 21. bramkę w sezonie.

W odpowiedzi Kitowski przejął piłkę po błędzie w rozegraniu na połowie rywali, ale ponownie Grubba przyjął strzał na swoje ciało. Chwilę później Groth zdecydował się na uderzenie czubkiem buta z dystansu, jednak jego strzał po ziemi także został zatrzymany. Sekundy przed końcem pierwszej połowy Groth wykończył składną akcję podopiecznych Jakuba Hoffmanna, lecz trafił w słupek. Gospodarzom udało się dowieźć prowadzenie 1:0.

markbud futsal club kartuzy

Druga odsłona zaczęła się od wymiany ciosów. W 23 minucie zabójczy kontratak przeprowadził Maciej Osłowski i po precyzyjnym, mierzonym strzale podwyższył na 2:0. W odpowiedzi Grubba obronił uderzenie Kordyla. Następnie Paweł Piór stanął oko w oko z Ochalem i to bramkarz Kartuz okazał się górą. Po chwili Hinca wykończył składną akcję, lecz także jego strzał został zatrzymany przez Grubbę.

W 28 minucie Ickiewicz został sfaulowany w polu karnym przez Kitowskiego. Sam poszkodowany wymierzył sprawiedliwość, po czym na tablicy było już 3:0. Sytuacja FC Kartuzy wydała się bardzo trudna. Mogło być jeszcze gorzej w 31 minucie, ale Ochal obronił z bliska strzał Dawida Łagi. Tuż po szybkim wznowieniu M. Papina podał do Wróbla, ten efektownie zagrał do Ustowskiego, który wreszcie odczarował bramkę Smoków i zdobył pierwszego gola dla FCK.

Kartuzianie poszli za ciosem i już chwilę po wznowieniu gry mogli złapać kontakt, lecz tym razem próbę M. Papiny odbił nogą bramkarz Bojana. W 33 minucie Kordyl wykorzystał nieporozumienie w obronie rywala i odegrał piłkę Wróblowi, a ten przymierzył do pustej bramki. Kartuzy nacierały dalej – Kreft obił spojenie bramki Dragona.

Gospodarze tracili kontrolę nad pojedynkiem i coraz częściej faulowali. W 36 minucie uczynili to po raz szósty, co oznaczało przedłużony rzut karny dla FCK. Futsalówkę ustawił M. Papina, po czym posłał pocisk w kierunku Grubby, który nie zdążył nawet zareagować. W ten sposób udało się doprowadzić do remisu.

Obie ekipy miały jeszcze okazję na zmianę rezultatu. Rozpędzony Łukasz Dempc został zatrzymany dopiero przez Ochala, który odbił futsalówkę nogą. Na sekundy przed końcem Ustowski minimalnie chybił z rzutu rożnego.

Ostatecznie mecz kończy się podziałem punktów. Za tydzień FC Kartuzy zmierzy się przed własną publicznością w Kiełpinie z Koniami Mechanicznymi Zgierz.

Dragon Bojano – FC Kartuzy 3:3 (1:0)

13’28’ Ickiewicz, 23’ Osłowski – 31’ Ustowski, 33’ Wróbel, 36’ M.Papina

 

autor: Bartosz Bugajski