Bolesny pogrom

Konia z rzędem temu, kto przewidziałby taki scenariusz. FC Kartuzy przegrał w Kiełpinie z broniącymi się przed spadkiem Koniami Mechanicznymi Zgierz aż 1:7, choć do przerwy prowadził 1:0. Czerwona kartka Wojciecha Dobka i kontuzja Sebastiana Hincy doprowadziły do nadmiaru błędów w obronie. Dodatkowo gra była nerwowa oraz zawiodła skuteczność, co wykorzystali bramkostrzelni goście.

Trener Hoffmann pozmieniał zawodników w wyjściowej piątce w stosunku do poprzedniej kolejki. Tym razem postawił na: Ochala, Dobka, Wróbla, Dawida oraz Michała Papinę. Obie drużyny stworzyły sobie w pierwszej odsłonie sporo okazji, lecz zobaczyliśmy tylko jedno trafienie.

Na początku strzał M. Papiny z linii bramkowej wybił Amadeusz Brzosko. Szybko groźnym strzałem po zejściu do środka odpowiedział Arkadiusz Błaszczyk, ale Ochal nie miał problemów z interwencją. Następnie Kreft przeniósł futsalówkę nad poprzeczką, a jeszcze lepszą okazję w ten sam sposób skończył Hinca, pudłując z kilkunastu centymetrów do pustej bramki.

W 6 minucie blisko otwarcia wyniku byli goście, a konkretnie Arkadiusz Błaszczyk, który zwodem minął Dobka, ale trafił w bramkarza Kartuz. Piłkę mógł jeszcze dobić Rafał Niewiadomski tyle, że nie trafił w nią zbyt czysto, mając przed sobą prostą drogę do siatki. W odpowiedzi uderzenie z dystansu Krefta sparował nogą na słupek Maciej Kaźmierski. Strzegący bramki zgierzan często interweniował w ten sposób, czyniąc to bardzo skutecznie. Swoją szansę miał również M. Papina, ale jego uderzenie z półobrotu poleciało ponad poprzeczką, choć w polu karnym był tylko on i bramkarz Koni.

W 13 minucie Kaszubi stracili Dobka, który otrzymał czerwoną kartkę za faul taktyczny na A. Błaszczyku. Gospodarze przetrwali grę w osłabieniu, jednak chwilę po niej mogli stracić bramkę. Wróbel pozwolił sobie odebrać piłkę we własnym polu karnym, ale z prezentu nie skorzystał Dominik Kowalski, trafiając w słupek.

11 sekund przed przerwą kartuzianie otworzyli wynik. D. Papina błyskawicznie podał na bliższy słupek do Kordyla, a ten sprytnie skierował piłkę do bramki rywali zewnętrzną częścią stopy. Wydawało się, że Futsal Club odzyskał kontrolę nad przebiegiem pojedynku.

Zwłaszcza, że tuż po wznowieniu gry D. Papina powinien podwyższyć prowadzenie, lecz w sytuacji sam na sam przegrał pojedynek z Kaźmierskim. Niewykorzystana okazja zemściła się w 22 minucie, gdy do siatki po szybkim kontrataku trafił Wojciech Banaszczyk. Po wyrównaniu, temperatura spotkania znacznie wzrosła, co przełożyło się na ostre starcia z obydwu stron. W jednym z nich mocno ucierpiał Hinca i miał problemy, by zejść z parkietu o własnych siłach. Chwilę wcześniej Zgierz mógł objąć prowadzenie, ale strzał A. Błaszczyka z bliskiej odległości obronił Ochal. Bramkarz FCK był już bezradny po uderzeniu Igora Olesińskiego w 25 minucie, gdy goście wykorzystali zamieszanie w kartuskich szeregach po zejściu Hincy.

Strata dwójki zawodników grających na tej samej pozycji znacznie utrudniała rozegranie akcji gospodarzom. Do tego w 28 minucie goście wyprowadzili kolejny szybki kontratak zakończony ich trzecią bramką. Tym razem na listę strzelców wpisał się Rafał Niewiadomski. FC Kartuzy próbował zmniejszyć straty, lecz wszystkie celne próby odbijał Kaźmierski. Również gra piątką w polu nie przynosiła oczekiwanej zmiany. Wpłynęła za to negatywnie na wynik. Tuż po wejściu M. Papiny za Ochala, Banaszczyk przejął podanie Wróbla i umieścił futsalówkę w pustej bramce.

Przy wyniku 1:4 nerwy poniosły Grotha, który ujrzał drugą żółtą kartkę i stał się kolejnym wykluczonym graczem Kaszubów. Na domiar złego było to szóste przewinienie, zamienione na piątą bramkę dla Zgierza przez Amadeusza Brzosko. Gospodarze kontynuowali grę z wycofanym bramkarzem, a goście przejmowali niecelne podania i wyprowadzali zabójcze kontry.

markbud futsal club kartuzy

W 36 minucie szóstą bramkę zdobył kapitan A. Błaszczyk, zaś kilkanaście sekund później wynik ustalił Dominik Kowalski. W samej końcówce rozmiary i tak wysokiej porażki mógł zmniejszyć Kordyl, ale mając przed sobą tylko bramkarza rywali, trafił prosto w niego.

Podopieczni Jakuba Hoffmanna będą chcieli jak najszybciej zapomnieć o dzisiejszym występie. To najwyższa porażka w całym sezonie, która brutalnie zakończyła tegoroczną passę. Konie udanie zrewanżowały się za przegraną 1:5 u siebie. Na następne spotkanie kartuzianie muszą poczekać dwa tygodnie do pojedynku w 19 kolejce z AZS UW, gdyż za tydzień zostanie im przyznany walkower za mecz z wycofanym Vamosem/Concordią.

FC Kartuzy – Konie Mechaniczne Zgierz 1:7 (1:0)

20’ Kordyl – 22’33’ Banaszczyk, 25’ Olesiński, 28’ Niewiadomski, 33’ Brzosko, 36’ A. Błaszczyk, 36’ Kowalski.

Czerwona kartka: Dobek, Groth (za dwie żółte).

 

autor: Bartosz Bugajski